Zakładki:
Fotograficzna dokumentacja rzeczywistosci
Inne mocno inaczej
Poczytane
Prasa codzienna
|
wtorek, 06 września 2011
See I swear I ain’t ever seen a sky so clear
Polska - Niemcy 2:2.Wydano mi L4 na tydzień. Mam tak wiele zaległości muzycznych i książkowych, że zaczynam mieć nadzieje na porządną anginę i kolejny tydzień słodkiego nic-nie-róbstwa. - Jaka jest Pani ulubiona forma spędzania wolnego czasu? - Głośna muzyka i dużo wina, trochę pseudoefedryny na katar i na przebieg dedukcji.
Dokładnie wiem dlaczego wychodząc w nocy z autobusu dostałam ataku paniki. Ponieważ udało mi się zdobyć wszystko, co było do wygrania w puli w tym roku, tworze sobie poprzeczki żeby mieć się z czym zderzać przy dużym wyskoku. Złoty medal. Mimo to, nie chce być gdzie indziej, nie chcę zmieniać niczego, nikt nie obiecywał, że stan satysfakcji bywa dla wszystkich w pełni satysfakcjonujący. Why would you wanna be elsewhere?
czwartek, 09 czerwca 2011
bólu albo wódki
wychodze za mąż. zgłupiałam.
w kwiecie wieku, w ćwierćwieczu swojego istnienia. zdurnieliśmy. nie mniej jednak jest to krok niezbędny, nieunikniony. Przed nami komórki burzowe stąd kolejny śliczny pierścionek jest mi potrzebny, będę się go trzymac kurczowo gdy znowu mocniej zawieje. Ostatnim czasem brak mi tchu, korporacja wysysa, ludzie korporacji nie zaskakują, praca magisterska już się kończy, drażniące formalności przyciskają klatke piersiową do płuc. nawet napić sie porządnie nie mogę. nie wiem czy rozpęd ślubny potrzebny jest ze względu na wymogi społeczeństwa, czy przypadkiem cała ja swoim jestestwem po prostu lubie spróbowac wszystkiego co życie ma w pakiecie. natychmiast. tu i teraz. bez żadnych zastrzeżeń. w razie czego mam jeszcze troche niezabarwionej tuszem skóry na plecach, akurat by opowiedziec kilka historii. bólu albo wódki.
czwartek, 21 kwietnia 2011
uśmiech w stylu cheshire
Ludzkość ocalona!Chełm przyniósł nie tylko ciepły,kontynentalny wiatrale i całkiem sporo dobrych wieści. Jeszcze godzinę temu miałam niejasne przekonanie, że wszyscy powariowali a ci najbardziej dogmatyczni zgnili. Od dawna nie kończyłam butelki wina z uśmiechem w wersji cheshire. Jedna doba i niechcący uposażyłam się w wewnętrzny lakmus ostrzegający przed toksynami. Fajne narzędzie badawcze - sole trzeźwiące.
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
podobno passiflora..
działa kojąco na umysł.
Ja wiem, że zmiksowana z wódka i pita w w formie shotów - działa jak torpeda. Obsesyjnie zakotwiczyłam się w tematach złych i dziwnych, co oznacza mój powrót do światowej formy kurzu na chodnikach. Bardzo dobrze, bardzo smacznie. Gorzej dla mnie bo nie mogę się nikomu wypłakać, żeby nie było - próbowałam:
niby tylko passiflora, nie?
czwartek, 17 marca 2011
Paragraf 22
Nuda Panie,wszyscy sie nudza,nikt się nie bawi.
Kolejny dzień w korporacji jest niczym kolejny dzień w raju Josepha Hellera. Bystrym okiem próbuje znaleźć granice, po przekroczeniu której człowiek przyjmuje absurd w formie komunii. Tylko od czasu do czasu obawiam sie, że ludzie rodzą się już tacy bezrefleksyjni, tacy do przemielenia. Nie chce dorosnąć. jakiś czas temu chciałam pójść po pigułki na lepsze życie, niestety za dobrze wypadam w przedbiegach. Zamiast tego złowieszczo spiłam się na Czerniakowie, aż nie kupiłam jedynej dyni w Warszawie. A taka dobra zupa by była. Dałam się naciąć taksówkarzowi, deblinie ściełam włosy, pękają mi ściany w niespełna rocznym mieszkaniu, po raz drugi nie przyjełam pisma z sądu, kota ma zapelnie spojówki, na moim balkonie nie wyrosną żadne zioła, nawet wszelkie środki znieczulające zmuszona jestem importować, także zepsułam prawy nadgarstek na amen.
żeby wyrównać bilans wykańczamy finalnie mieszkanie, potem płyniemy do Szwecji, a D. robi zajebistą caipirinhe: wódkę cachaçy sprowadzamy niestety aż z Niemiec 1/2 limonki, 60 ml cachaçy (brazylijskiej wódki), 2-3 łyżeczki brązowego cukru z trzciny cukrowej, kruszony lód pearl jam - yellow ledbetter
wtorek, 09 listopada 2010
I ♥ Św. Spokój
Not a day goes by I don't dreamof how this life could beDługi weekend zmienił się w długi tydzień, żadna ze mnie dama, szczególnie w kwestii ciągów jakie sobie gwarantuje w takie dni. Pokonałam chwilowe obniżenie lotów, myslałam, że scenariusz w którym gram wyprał mnie razem z chusteczka w kieszeni. Na szczęście nadszedł ciemny listopad i odnalazłam się nareszcie w oparach dymu. Tradycje listopadowo-grudniowego maratonu barowego mam zamiar podtrzymywać. Nic tak dobrze człowiekowi nie robi, jak te małe stoliczki i siedziska obite w miekkie tkaniny. Godzinami. Ogrzewanie się wieczornymi światłami miasta, pomaga w rachunkach z sumieniem. Udało mi się odpuścić pare, wydawałoby sie pryncypialnych, kwestii. Nagle sie okazało, że wskazówki zegra ciagle tykają, świat się kręci a mi jest chyba wszystko jedno, lubie to uczucie, I ♥ Św. Spokój. Czuje sie oszukana, okazało się, że zmiana priorytetów i zmiana wysokości poprzeczki życiowej, wcale nie okaleczają. Dlatego, żeby utrzymac proporcje bólu w życiu, okaleczyłam druga połowe moich pleców, po trzech godzinach dziabania po żebrach poznałam nową granicę siebie, co lepsze, jeszcze za to zapłaciłam.
środa, 27 października 2010
ostateczna kwestia jesienna
Zajęta byciem jedynym człowiekiem,który kocha jesień tak bardzo, że czeka na nią całą zimę, wiosne i lato. Ciemnica, mgły, niespodziewane opady deszczowo-śniegowe, promocje w knajpach na grzańce. YES I DO. Cynamon sypie sie na kilogramy, pomarańcze w drinkach nigdy tak dobrze nie smakowały, niezaleznie od tego, że przecież cały rok zjeżdzają z importu. Goździki, czerwone wino i społeczny ruch na rzecz siedzenia w knajpach. Pieczenie ciasta dyniowego to chyba oficjalne potwierdzenie mojego statusu życiowego. Chyba nie ma się co kopać z koniem.
poniedziałek, 13 września 2010
i only know him in the dark
ekhym.znaczy się, wszystko płynie tak delikatnie i dokładnie, że ciężko sie z tego układu wypisać albo dodać aneks. Moim głównym życiowym problemem stało się to, że nikt mi nie wierzy, iż w mojej głowie nie panuje klimat jak z amerykańskich suburbii. Wszyscy chóralnie stwierdzili, że moje życie to jakaś pojebana bajka i moje nieśmiałe próby nie postradania zmysłów są efektem libacji albo nieudanego pobrania szpiku kostnego. Nic mnie tak nie bolało jak pobieranie tego cholerstwa, także czuje się odrobinkę zaszczycona. Pytanie do Jaworowicz jest proste, dlaczego ci podobno mniej szczęśliwi pławia sie w luksusie zdrowych snów, zdrowych mysli i nie posiadają ochoty spakowania sie i jazdy gdzies na Krym?
Ważną do odnotowania kwestią, jest także pobicie rekordu na siedzenie w barze, w powietrzu między czasteczkami dymu i tlenu (którego ja de facto ostatnio nie czuje), znajdowały się dobre cząsteczki poprzedniego życia, a jak kuszące jest poprzednie życie wiedzą wszyscy, którzy takowe mieli. Przepis od I. na drink tego półrocza: "ugniatasz limonki(ze 3 albo 4 czastki razem z mieta i ok dwiema lyzeczkami brazowego cukru, dodajesz passoe ok 20ml, 40ml ginu, to ladnie szejkujesz, wlewasz do szklanki i zalewasz spritem ale nie za duzo"
czwartek, 19 sierpnia 2010
globtroter
urlop.urlop to najbardziej męczący wypoczynek w całym roku, bylismy tu, tam i jeszcze tamże. Zaliczylismy kajaki, poparzenia słoneczne, stęchlizne łóżek i festiwal filmowy. Mniam. Przyjelismy szacownych gości i w oparach substancji psychoaktywnych unieślismy sie gdzieś aż do Hiszpanii. Kota rosnie, tyje, zwiększa swą objętość na fotelu i jakimś cudem podnosi grube dupsko, odpala silniki i w magiczny sposób przynosi mi zabawki schowane na najwyższej półce, królowa na włościach znaczy się. Ja sprzedaje swoją prace za bezcen, ale że sie przyzwyczaiłam to przestało mnie to ruszac, zacznie jak znowu zabraknie nam do pierwszego. Idzie wrzesień i wiele rzeczy spadnie z deszczem, np. praca magisterska, hahaha ave.
sobota, 31 lipca 2010
minelo pare dni i pare litrów
napojów wyskokowych.
Czas stoi w miejscu, zegar nie tyka, codziennie wstaje rano by pojawić się w korporacji o 8.30, potem minimalizuje myslenie i maksymalizuje prace, a potem zastanawiam sie kiedy dalam sie nabic w zyciowa butelke. nie chce juz nic od nikogo, zadnych zyczen, zadnych ich spełnień. Cynizm i okurucienstwo dobija mi do sufitu. Chcialabym sie upic, potem wstac rano i miec choc przez chwile poczucie pustej tablicy, szkoda, że procenty wypalaja nie te szare komorki co trzeba.
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||